– Ważna nowina! – oznajmia Ecik Masztalskiemu – teraz w związku z reformą gospodarczą wprowadzają nowe badania okresowe dla wszystkich pracujących. – A co będą badać? – Krew i kał. – A czemu? – Będą sprawdzać czy robotę masz we krwi czy w d*pie.
– Ile dni urlopu ma górnik po śmierci? – Trzy. A potem znów pod ziemię.
Górnik Ecik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: – Q*.*a, Truda, patrz ile tej wody! – Q*.*a, Truda, patrz jakie piękne drzewa! – Q*.*a, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi Gostek: – Pan jest ze Śląska? – Tak, a skąd pan poznał? – No po tej q*.*ie. – Widzisz, q*.*a, Truda, na Tobie to się każdy pozna, nawet taki, q*.*a, Gostek.
Ecik jest w łóżku z żoną Masztalskiego. Nagle słychać klucz w zamku. – O cholera, to mój mąż! – krzyczy Masztalska. Ecik wyskakuje goły z łóżka i rzuca się po ubrania. Nie zdążył się ubrać, bo nagle do pokoju wszedł Masztalski. Widząc gołego Ecika mówi: – Ecik, ja ciebie uważałem za kumpla. A ty z moja żoną… Teraz to cię k..a zabiję! Masztalski sięga po siekierę. Ecik ucieka na balkon. Patrzy w dół, a tam 10 pięter do ziemi! Co robić? Nagle jakiś tajemniczy głos z nieba mówi: – Ecik! Pierdnij najmocniej jak potrafisz. Blok się zawali a ty spadniesz na dół bez szwanku! Ecik naprężył się i pierdnął na maxa. Faktycznie blok się zaczął rozlatywać. Ecik spada w dół. Nagle czuje, że ktoś go za ramię szarpie. – Ecik! Ecik! Nie dość, że śpicie na zebraniu to jeszcze mi tu pierdzicie!
Do zasłużonego górnika przychodzi pani redaktor z TV: – Naczelny zaproponował mi, abym przeprowadziła z panem, jako chluba naszego przemysłu wydobywczego, wywiad w TV. – mówi ona. – Och, nie wiem czy podołam… – zaskoczony górnik nie wie co powiedzieć. – Nie ma problemu, wystarczy ze poprawi pan odpowiednio wypowiedz w momencie gdy chrząknę porozumiewawczo. Może zawyży pan niektóre wskaźniki??? – sugeruje pani redaktor. Ostatecznie górnik zgadza się. Po paru dniach spotykają się w programie. – Oto przedstawiam Państwu najbardziej zasłużonego pracownika wydobycia. Przed Państwem Józef Krympala. Rozpoczyna się wywiad: – Panie Józefie, jak tam wyglądało wydobycie w tym miesiącu? – O, w tym miesiącu wydobyłem około 25 ton węgla… – Hrmmm… – wtrąca znacząco pani redaktor. Górnik orientuje się w sytuacji: -…oczywiście dziennie! Sumarycznie wyszło to w okolicach 700 ton. – To doskonale! A jak tam rodzina? Tak doskonale pracujący człowiek ma z pewnością liczna rodzinę? – Mam jedno dziecko… – Hrmmm… -… oczywiście to brata, sam wychowuje piętnaście cudnych maleństw. – Jakże wspaniała rodzina! A jakie ma pan hobby? – Słucham? – No, zainteresowania, konik… – Czternaście centymetrów… – Hhrrrrmmmmm!!! -…oczywiście w zwisie, bo jak stanie to pół metra…
Wiecie co dostaje górnik po śmierci? 3 dni urlopu, a potem z powrotem pod ziemię…
Murzynowi, góralowi i ślązakowi urodziły się dzieci. Mieli je odebrać ze szpitala. Pierwszy na salę wchodzi ślązak – bierze murzyna pod pachę, ucieka i gada sam do siebie: – pier**lę, górola nie będę ryzykować.
Pyzdra i Kwiczol pracowali w kopalni. Pewnego dnia Pyzdra skończył wcześniej i zostawił wiadomość koledze na ścianie: – Kwiczol jak będziesz tędy szedł to zabierz moją łopatę, bo jo muszę już iść. Na drugi dzień Pyzdra przychodzi do pracy i czyta napis na ścianie: – Pyzdra nie wziąłem twojej łopaty bom tędy nie przechodził.
Alojz skończył robota, ale nie chciało mu się dźwigać łopaty, więc zostawił ją na podszybiu, a na łopacie napisał: „Francik, weź mi na wierch łopata, bo żech jej zapomnioł”. Następnego dnia zjeżdża na dół, łopata dalej stoi, a obok napis: „Alojz, nie gorsz się, ale jo jej nie widzioł”.